Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 08 2017

Amberfromgao
13:05
Amberfromgao
12:59
No matter how careful you are, there’s going to be the sense you missed something, the collapsed feeling under your skin that you didn’t experience it all. There’s that fallen heart feeling that you rushed right through the moments where you should’ve been paying attention.
Well, get used to that feeling. That’s how your whole life will feel some day.
— Chuck Palahniuk
Reposted fromverronique verronique viacytaty cytaty
Amberfromgao
12:58
Najgorzej z Tobą gdy się już nie martwisz
o siebie
Gdy Ci wszystko jedno
Reposted frompodkreslajmnie podkreslajmnie viaaynis aynis
Amberfromgao
12:56
Są dwa rodzaje czekania.
Jest czekanie, które cierpliwie znosisz dla czegoś, czego jesteś pewny, że nadejdzie. Wcześniej lub później. To jak czekanie na pociąg, autobus, lub przyjęcie, na którym może być absolutnie przystojny chłopak.
Jest jeszcze czekanie na coś, co być może nigdy się nie ziści. Nawet nie wiesz na co dokładnie czekasz, ale masz na to nadzieje. Modlisz się o to. Wyobrażasz sobie to i żyjesz dla tego. To rodzaj czekania, który uderza pięścią w Twoje serce.
Reposted fromnacpanaa nacpanaa viaaynis aynis
Amberfromgao
12:09
1513 0bec
Reposted fromIriss Iriss viakompleksdziury kompleksdziury
Amberfromgao
12:09
Reposted fromworst-case worst-case viafelicka felicka
Amberfromgao
12:08

June 30 2015

Amberfromgao
09:57
To był cud – po pierwsze, że go znalazłam, a po drugie, że udało mu się sprawić, iż mimo ciężaru przeszłości, jaki wciąż dźwigałam, potrafiłam pokochać mężczyznę tak głęboko, całkowicie i zmysłowo. 
— Sylvia Day - Wyznanie Crossa
Reposted from3freya 3freya viagwiazdeczka gwiazdeczka
Amberfromgao
09:56
1243 dbea 500
09:46
Amberfromgao
09:43
Stoję na granicy dwóch światów, w żadnym nie czuję się u siebie.
— Tomasz Mann, Tonio Kröger
Reposted fromfajnychnielubie fajnychnielubie viarudosci rudosci
Amberfromgao
09:43
3088 9191
Reposted frommisza misza viarudosci rudosci
Amberfromgao
09:43
4160 bce7 500
Reposted fromkrzysk krzysk viarudosci rudosci
Amberfromgao
09:34
5828 425f
Reposted fromkotowate kotowate viafelicka felicka
Amberfromgao
09:26
- A jak nie wyjdzie?

- To przecież nie koniec świata. Nie grasz w kasynie. Zawsze masz drugą szansę. Trzeba dać sobie prawo do bycia nieidealnym – wtedy o wiele łatwiej podejmować wyzwania

— Kamila Rowińska
Reposted frommypinkflaming mypinkflaming vialosiek losiek
Amberfromgao
09:23
preferuję znajomości przesycone przyjacielskimi obelgami niż nadmierną słodkością
Reposted fromcorin corin vianieznajoma nieznajoma
Amberfromgao
09:20
Czasem mam ochotę z Tobą porozmawiać, dowiedzieć się co u Ciebie i ponarzekać na życie.
Czasem mi jeszcze Ciebie brakuje.
Reposted fromprzeblyski przeblyski viacytaty cytaty
Amberfromgao
09:20
1674 7c36 500
Reposted fromikhakima ikhakima viadreamadream dreamadream

June 23 2015

Amberfromgao
20:54
7972 2027 500
Reposted fromadzix69 adzix69 viagwiazdeczka gwiazdeczka
Amberfromgao
20:47

Miałam iść na zakupy. W głowie miałam plan: Tiger, H&M, a potem jedzenie w knajpie. iPod włączony na full volume. Nie wiem czemu, włączyła się Marika, ale byłam zbyt leniwa, żeby zmienić kawałek. Przy spożywczaku stoi starsza pani z dwoma bukietami. Mały - z nasturcji, większy - z polnych kwiatów. W tym piwonie, które zawsze kojarzyły mi się z moją babcią. 
Pani spokrzała na mnie: 
- A stoję tak, może kto kupi... - uśmiechając się niepewnie, wyraźnie zawstydzona. Tak, jak by te kwiatki to było coś, czego trzeba się wstydzić.
- Ile kosztują? - spytałam, nie chcąc jej urazić. 
- Ojej, no nie wiem... Najmniej to chyba złotówkę. Najwięcej to chyba trzy złote. Wiesz córeczko, ja nie wiem, ile kosztują takie kwiatki. To z działki takie byle co. Trzy złote za te dwa razem może? Albo dwa? Dwa złote?

DWA ZŁOTE.

Mokrą szmatą w pysk. Witamy w prawdziwym świecie, pustaku. Myślisz, że masz gorszy dzień, że ci smutno, że nikt cię nie kocha, jesteś gruba, nie masz iPhone'a 6, ani buldożka francuskiego, a przecież byłabyś taką dobrą matką. Wieczorem wrócisz do dwupokojowego mieszkania na strzeżonym osiedlu i opowiesz komuś przez Skype'a, jak przez pół dnia odkopywałaś się z maili, potem zjadłaś burgera na lunch, ale sama musiałaś go sobie zrobić i w dodatku był mrożony. Potem napijesz się kilka łyków wina, które rano będziesz musiała wylać do zlewu, bo żywot zakończy w nim cała rodzina muszek-owocówek i położysz się spać w świeżo wymienionej pościeli z Zara Home. Wstaniesz rano, poćwiczysz jogę albo inny pilates, na YT obejrzysz nowy haul zakupowy na kanale laski, której nie znasz i w sumie gówno Cię obchodzi, co wklepuje w ryj, ale patrzysz, bo wydaje ci się, że yerba z internetowego sklepu ze zdrową żywnością jest wtedy mniej gorzka i pasuje do twojego chleba-tekturki, posmarowanego pastą z tuńczyka, przywiezionej z ostatniej wycieczki zagranicznej. Postoisz chwilę przed szafą, marszcząc brwi, wkurzając się, że nie masz się w co ubrać, bo wszystko jest na ciebie za duże, dlatego że mniej żresz i zapominasz, że jeszcze dwa lata temu, siedząc w samej bieliźnie, przypominałaś ludzika Michelin. Znowu za późno wyjdziesz z domu, więc zaklniesz szpetnie pod nosem, czekając na windę, na co obruszy się sąsiadka stojąca obok z psem, który ostatnio przestał trzymać mocz i leje między 2 a 3 piętrem. Wciskasz guzik kilka razy, myśląc, że to coś da. Drugą ręką starasz się rozplątać słuchawki. Przypadkowo wrzucasz klucze do głównej kieszeni w przepastnej torbie i po chwili orientujesz się, że przecież musisz sobie nimi jeszcze bramkę otworzyć, więc grzebiesz w tym syfie, macasz dno, które wciąż pamięta plażę w Sopocie i piach włazi ci pod wypielęgnowane paznokcie. Znajdujesz, otwierasz, wychodzisz do ludzi. Widzisz tramwaj i próbujesz dojrzeć numer, ale słońce świeci ci prosto w oczy. Biegniesz więc na wszelki wypadek i wsiadasz do tego ze skróconą trasą. Wściekasz się. Wysiadasz na kolejnym przystanku i łapiesz kolejny, jadący w dobrym kierunku. Jest miejsce siedzące. Dwa miejsca. Obok ciebie siada żulian, a jego torba w kratę muska twoją napiętą łydkę w nowych spodniach, kupionych na wyprzedaży w sieciówce. Docierasz do pracy, robisz sobie kawę, otwierasz maila i odpalasz fejsa. Scrollujesz przez kolejnych kilka godzin. Od stukania w klawiaturę drętwieje ci prawy nadgarstek, a w lewej dłoni łapie cię skurcz kciuka. Pośmiejesz się z suchych żartów koleżanek z pracy, wyślesz grafikom kilka poprawek od Klienta, przypalisz sobie croissanta na drugie śniadanie i zjesz z przesadnie drogim dżemem z wiśni, w którym więcej jest cukru niż owoców. Zrobisz jeszcze kilka ważnych rzeczy, bez których bieguny ziemskie zamienią się miejscami, a z instagrama znikną wszyscy twoi followersi. Wyjdziesz z zamiarem wydania milionów monet na szmaty szyte w Bangladeszu i kolejny zszywacz w kształcie żaby z wystawionym językiem. Spotykasz starszą panią z dwoma bukiecikami i przekrwionymi oczami, która wykręca z ciebie śrubki krótką wymianą zdań, bo przecież spieszysz się na zajęcia z tańca.

W portfelu miałam tylko dychę. Wręczam ją staruszce. Cofa chudą dłoń, którą wcześniej wyciągnęła w moim kierunku i zaczyna tłumaczyć, że to za dużo i że ona nie chce, bo będzie miała wyrzuty sumienia. W końcu udaje mi się ją przekonać. Łamiącym się głosem dziękuje mi, oczy zachodzą jej łzami, pyta o moje imię. Obiecuje, że będzie się za mnie modlić do końca życia, nawet jeśli niewiele jej go zostało.

Rozryczałam się kilka kroków dalej.

— Edie Maciejewska (Mieszkanka Warszawy) https://www.facebook.com/edie.maciejewska/posts/10205965710129216
Reposted fromdreamadream dreamadream viagwiazdeczka gwiazdeczka
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl